Showing posts with label Spain. Show all posts
Showing posts with label Spain. Show all posts

Monday, July 31, 2017

Portugal (3) Sevilla

During the firs week of our stay in Portugal, we went on the all day trip to Sevilla. It took four hours with bus to reach that beautiful city, which is the capital of the autonomus community of  Andalusia. If you are in Sevilla you simply must visit the probably largest Cathedral in the world, which we did of course. In the direct neighborhood there is also the great Alcazar Palace Complex. The tour was organized by our travel agency Apollo.

(Polish) Nastepny wpis bedzie poswiecony wylacznie tej wspanialej i olbrzymiej katedrze w Sevilla.


Tram in Sevilla

The part of the Cathedral with its highest tower.
Ta wieza widoczna na zdjeciu, to najwyzsza czesc katedry.

Around the Cathedral, there are many narrow and picturesque streets.




This cat knows what's good. 



Mailbox in the post office building in Sevilla.



Giant tree in the park situated in  the center of Sevilla.


Isabella 


Sunday, August 15, 2010

Déjà-vu from Spain


Sunrise in Pineda de Mar. (Photo taken last summer in Spain by me)

(Polish) Dwa pierwsze tygodnie po urlopie minely mi raczej "bezbolesnie", chociaz pogoda popsula sie i jest taka nijaka. Z jednej strony dzisiaj bylo nawet bardzo goraco, ale caly czas deszcz i burza wisi w powietrzu, ktore na dodatek jest bardzo wilgotne. Wczoraj padalo pare godzin bez przerwy i na podworku mielismy swimming-pool.
Nie mozna jednak narzekac, bo prawie caly czerwiec i lipiec mielismy pogode w stylu srodziemnomorskim.
Jesli juz mowa o klimacie srodziemnomorskim, to dzisiaj zamieszczam zdjecie, ktore przelezalo w komputerze caly rok, bo zrobilem je w formacie RAW i wsadzilem do osobnego pliku, o ktorym zapomnialem. Zatem "wywolalem" go w Camera Raw (w programie Adobe Bridge) i dopiero dzisiaj pokazuje, aby troche przypomniec sobie ubiegloroczne lato. Pamietam, ze zrobilem go nad ranem z naszego gornego tarasu, na ktory wyszedlem bo nie moglem juz dluzej spac, dokladnie wtedy jak slonce powoli zaczelo wylaniac sie nad horyzontem. Mam jeszcze pare innych, ale to juz innym razem.

Monday, July 20, 2009

Spain - Pineda de Mar (8)



(Polish) Czas niestety szybko leci, kiedy jest fajnie. Nasze wczasy w ten oto sposob dobiegly konca. W ostatni dzien, poszlismy sobie tak po prostu posiedziec na laweczce poznym juz wieczorem . Zrobilem tez pare juz ostatnich zdjec tego pieknego turystycznego miasteczka - Pinedy de Mar.

(English) Well...time goes fast when you enjoy it. So it was even for us. Our holiday this year came to its end. On the last day in Pineda de Mar we went out for a late night-walk, but we were actually just sitting on a bench, so that I could take a couple of last shots of this beautiful turistic town. I hope you'll like them.



(Polish) Robiac te zdjecia nie mialem niestety statywu, wiec oparlem aparat o lawke. Bylo tak spokojnie i cieplo. Za plecami mielismy morze, gdzie o tej porze mozna bylo zobaczyc wedkarzy, a nawet czasami kapiacych sie jeszcze ludzi.

(English) Unfortunately, I didn't take my tripod but somehow, I managed to take these night shots, taken with a long exposure time. It was really very nice and calm.



(Polish) Te linie biale i czerwone na jezdni, to slady samochodow, a raczej ich lamp, gdyz czas ekspozycji byl pare sekund.

(English) These white and red traces of light on the street is simply the light coming from the front and reversing lights of the cars as I took this shot with quite a long exposure time.



(Polish) Wracajac do apartamentu, jeszcze po raz ostatni uwiecznilem basen, w ktorym codziennie plywalismy. Mozna bylo sie w nim kapac az do 22.00, co nas nawet troche zaskoczylo.

(English) Coming back to our apartment I took even the last picture of that nice swimming-pool, where we could swim every day up to 22.00 o'clock !


(Polish) Natomiast Isabella zerkala na morze i pewnie tez jej bylo troche smutno, ze juz na drugi dzien mielismy odjezdzac.

(English) Isabella on the other hand, seemed to be a little sad as we was going to drive home to Sweden next day.

Saturday, July 11, 2009

Spain - Pineda de Mar (1)


Pineda de Mar

(Polish) Czas na "time-out", czyli na zasluzony odpoczynek dobiegl konca, chociaz mam jeszcze prawie dwa tygodnie urlopu ale to juz w Szwecji. Tegoroczne wczasy (trzy tygodnie) spedzilismy w Hiszpani (Costa Brava) w Pineda de Mar. Jest to bardzo malownicze i typowo turystyczne miasteczko (18.ooo mieszkancow, wiec nie tak wcale male) polozone w bliskim sasiedztwie duzej Barcelony. Pineda de Mar polaczona jest praktycznie z Celella z jednej strony i z St.Susanna z drugiej. Mozna tam dojsc na piechote.
Wybor miejsca byl swietny. Mielismy wszystko co potrzeba. Widok na morze (50 metrow od plazy) i widok na gory. No i ta wielokilometrowa plaza, szeroka na 50-100 metrow (jak w Kaliforni). Zrobilem duzo zdjec, choc glownie nastawilem sie na odpoczynek i pelny relaks i to udalo nam sie. To wspaniale miejsce, pelne slonca, kolorow i wesolych ludzi pewnie jeszcze odwiedzimy kiedys.

(English) "Time-out" has come to an end, although I still have almost two weeks of my holiday. Our vacation (three weeks) we have spend this year in Spain (Costa Brava) in Pineda de Mar. This is very typical and picturesque tourist town (18.ooo residents) located in close neighbourhood to a large Barcelona. Pineda de Mar is actually connected with Celella on the one side and on the other to St.Susanna. You can get there on foot. Choosing this location for our holiday was verry right. We had everything we needed. View of the sea from one side (50 meters from the beach) and the view of the mountains from the other. And that long beach, 50-100 m wide (as in California). I took a lot of pictures, although I concentrated more on a full relaxation. This is a great place, full of sun, beautiful colors, and hospitable people we will probably visit again in the future.



Tak blisko morza znajdowalo sie nasze miejsce zamieszkania. To widok z dolnego balkonu, bo apartament byl dwupoziomowy i drugi, duzy taras znajdowal sie na samym dachu budynku, skad mielismy cudowny widok na morze i gory jednoczesnie. W nocy slyszelismy szum fal i odglosy ptakow (istny paradise).


Mimo ciaglego slonca, dba sie tu bardzo o zielen, ktora jest podlewana automatycznie, aby mozna cieszyc sie bylo takimi pieknymi widokami. Robilem duzo zdjec w pelnym sloncu (wbrew regulom fotograficznym), bowiem chcialem oddac wiernie ten specyficzny nastroj spokoju panujacy tu w czasie siesty.


Do tej zoltej skrzynki wrzucilem kartke do Polski bo ladniej wygladala. Mam nadzieje, ze dojdzie, bo nie bylem pewien czy to byla skrzynka na zagranice czy na Hiszpanie. Kolory jednak sa pewnie takie same jak i w Szwecji, wiec pewnie dojdzie.



Chwila odpoczynku na laweczce pod palmami. Czy trzeba czegos wiecej do szczescia ? Not really. Po drugiej stronie ulicy bylo juz morze.


Kwitnace palmy. Bylo tu ich sporo na kazdym kroku, jak zreszta wszedzie w tym klimacie srodziemnomorskim.


Takie boczne uliczki podobaly mi sie najbardziej. Pelny spokoj. To wlasnie w takich miejscach zaobserwowac mozna najlepiej miejscowe zwyczaje i zycie ludzi mieszkajacych tu.


Ten piesek zawsze wital nas, gdy przechodzilismy tedy w kierunku miasta.


Rozpalone sloncem mury, a jednak nie czulem az tak tych wysokich temperatur z powodu bliskiego sasiedztwa morza. Zawsze wial lekko wiaterek, ale tylko 20-50 km od morza temperatura wzrastala do +36 st.


Po drodze mijalismy zawsze taki typowy hiszpanski pub (restauracja), w ktorej relaksowala sie wieczorem glownie ludnosc miejscowa.


To dalej ta wlasnie sama uliczka w pelnym sloncu jak z mojej ulubionej ksiazki "In the midday sun".


Wieczorami temperatura przyjemnie schodzila do 25-27 st, co w powiazaniu z morskim wiaterkiem dawalo ulge po goracym dniu.

To jedna z tych tzw. turystycznych ulic: Av Montserrat, z masa sklepikow sprzedajacych roznego rodzaju suweniry, glownie dla turystow. Wieczorami ta ulica wypelniala sie ludzmi, bo wtedy wlasnie zaczynalo sie zycie w Pineda de Mar.


Bylismy bardzo pozytywnie zaskoczeni kultura kierowcow wzgledem pieszych. Zatrzymywali sie automatycznie przed pasami dla pieszych. Myslalem, ze to tylko w Szwecji tak sie dzieje.

To ulica Barcelona w Pineda de Mar.